Klub treningowy Nike firmy Netflix nie działał w moim przypadku

O30 grudnia, w samą porę na Nowy Rok, Netflix uruchomił serię treningów we współpracy z Nike. Program docelowo zaoferuje 30 godzin ćwiczeń podzielonych na dwie grupy, kolekcję, która blednie w porównaniu z ogromnymi katalogami programów takich jak Peloton, a nawet popularnych guru fitness YouTube, którzy codziennie publikują nowe treningi. Prawdopodobnie Netflix testuje grunt pod większą ekspansję programów związanych ze stylem życia, opierając się w dużym stopniu na nazwie Nike, aby legitymizować fitness. Ale przeglądając treningi, odkryłem, że przynajmniej na razie Netflix nie nadąża za kondycją.

Początkowo zamierzałem wypróbować zajęcia Nike z Netflixa przez dwa tygodnie, a nawet miesiąc. Okazuje się, że wiele zajęć jest tak krótkich (tylko pięć, dziesięć minut) i jest ich tak mało, że zrozumienie tego, co jest dostępne na platformie, zajęło mi zaledwie kilka dni. Rzeczywiście, trzeciego dnia dokonałem ważnego odkrycia, które skłoniło mnie do całkowitego porzucenia Netflixa jako źródła szkoleń.

Czytać Jeszcze: Bycie instruktorem peletonu to wielki biznes

Dzień 1: Polowanie na klasy

Próbuję znaleźć klasy z marką Nike. W momencie rozpoczęcia tego eksperymentu (3 stycznia) zajęcia nie pojawiały się na moim ekranie głównym, chociaż teraz wydaje się, że Netflix oferuje treningi większej liczbie użytkowników. (Kiedy sprawdziłem 5 stycznia, zobaczyłem to w mojej sekcji Nowe wydania.)

Najpierw otwieram aplikację Netflix na iPhone’a i wyszukuję „trening”. Wyniki pokazują dwie klasy treningowe Nike oraz losowy wybór filmów (Leworęczny), filmy dokumentalne (Człowiek: świat wewnątrz), oraz Beyonce Powrót film dokumentalny. Szczerze mówiąc, Beyoncé wykonała szaloną robotę, przygotowując się do występu na Coachelli, więc myślę, że algorytm działa. Tak jak.

Otwieram aplikację Netflix na telewizorze i znajduję coś, co wygląda jak centrum treningowe Nike. Sortowanie klas to katastrofa. Słuchaj, mogę być rozpieszczany Pelotonem, ale ta aplikacja pozwala ci wybrać dziesiątki tysięcy sesji w oparciu o czynniki takie jak długość sesji, typ sesji, część ciała, którą chcesz trenować, preferowana muzyka i ulubiony instruktor. . Kolekcja Netflix nie oferuje absolutnie żadnej możliwości wyszukiwania i zawężania opcji. Zamiast tego sesje są pogrupowane w „pokazy”, takie jak „10-minutowe treningi” (ale… jakie treningi?) i „Podstawy fitness” (ale… jak długo trwają sesje?). Każdy „show” ma odcinki, tj. zajęcia.

Otwieram „dwa tygodnie na wzmocnienie rdzenia” i znajduję galimatias zajęć. Niektóre z nich są oznaczone jako zajęcia jogi, niektóre są oznaczone jako HIT, niektóre są oznaczone jako „utrata masy ciała”. Od razu widać, że te zajęcia są skierowane do użytkowników, którzy nie wiedzą dokładnie, jaki rodzaj ćwiczeń im się podoba i mają nadzieję poznać różnorodność. Byłoby wspaniale, gdyby instruktorzy dali więcej wskazówek na temat prawidłowej techniki, aby względnie początkujący mogli uniknąć kontuzji. W obecnej formie instruktorzy wskakują do klasy bez wielu instrukcji. A dla tych, którzy mają już codzienną rutynę lub chcą ją stworzyć – dzień ramion, dzień nóg, dzień cardio, dzień jogi itp. – brak możliwości kontrolowania tych czynników będzie poważnym czynnikiem odstraszającym.

Niektóre zajęcia trwają 35 minut, a inne 5 minut. Czemu? To nie jest jasne. Co zaskakujące, w grupie „dwa tygodnie dla mocniejszego rdzenia” jest siedem sesji. Czy muszę robić jedną sesję co drugi dzień? Wszystkie siedem zajęć dwa razy w ciągu dwóch tygodni? Nie podano wyjaśnienia.

Rzeczywiście, wydaje się, że głównym tematem jest brak informacji i przejrzystości. Nazwy klas również nie zawierają ważnych informacji, np. czy potrzebujesz ekwipunku. Dopiero gdy włączyłem pierwsze zajęcia z ćwiczeń brzucha, zdałem sobie sprawę, że to tylko pięć minut i nie, nie musiałem ciągnąć tych ciężarów do telewizora. Kończę i przechodzę na Bodyweight Loss: Lower Body Essentials, który trwa 11 minut, licząc na większe wyzwanie. W końcu „podstawowe” nie zawsze oznacza łatwe – przysiady i deski to podstawowe ruchy, ale rób je wystarczająco długo, a na pewno to poczujesz. Ale według klas nie można powiedzieć, jak złożona jest każda z nich., i niestety nie uważam tego za szczególnie uciążliwe. Poddaję się i biorę lekcję podnoszenia ciężarów u zawodnika.

Dzień 2: Gdzie podziała się muzyka?

Mój redaktor mnie wysyła Wpis na blogu Netflixa o zajęciach, które zawierają szczegóły, które przegapiłem wczoraj, takie jak czas trwania zajęć, potrzebny sprzęt i poziom trudności. To irytujące, że do znalezienia tych informacji wymagana jest wyszukiwarka Google. W tej chwili wszystkie klasy wydają się być oznaczone jako „początkujący”. Później w tygodniu znajdę szeroki zakres w tej kategorii „początkujący”, ale wyprzedzam siebie.

Dzisiaj szczególnie szukam zajęć jogi w aplikacji Netflix. Niektóre odcinki są reklamowane jako zajęcia „przesyłane strumieniowo”, co zwykle oznacza, że ​​zajęcia będą składać się z serii ruchów, które powoli budujesz, aby uzyskać coraz trudniejsze doświadczenie. To, czego próbuję, to wcale nie flow, ale seria frustrujących ćwiczeń towarzyszących jodze – ograniczona liczba pozycji jogi zmieszanych z pilatesem i ćwiczeniami siłowymi, których większość nauczycieli jogi nigdy nie włączyłaby do swoich zajęć. . Następnie rozpoczynam 20-minutową transmisję, która zapowiada się na prawdziwą lekcję jogi, chociaż wątpię, by ktokolwiek, kto już jest zaangażowany w studio jogi, pokusił się o rezygnację z regularnych ćwiczeń na rzecz tych ćwiczeń: nie przekraczaj 20 minut, podczas gdy zwykli jogini często szukają sesji, które trwają od 60 do 90 minut, a zajęcia Nike na Netflix nie wydają się oferować bardziej zaawansowanych ruchów, takich jak balansowanie ręką lub odwrócenie.

Biorę udział w 10-minutowych zajęciach HIT ab, które okazują się znacznie trudniejsze niż podstawowe zajęcia, które odbyłem dzień wcześniej. Pomaga to, że ten instruktor, w przeciwieństwie do tych, których spotkałem pierwszego dnia, faktycznie wyjaśnia cel ćwiczeń i prowadzi użytkowników, jak wykonywać ruchy, zamiast wrzucać początkujących na głęboką wodę bez instrukcji dotyczących prawidłowej techniki deski lub przysiadu . .

Przygotowuję się do lekcji, kiedy zauważam, że w tle lekcji, co dziwne, nie ma muzyki. Ciszę przerywają tylko insynuacyjne aforyzmy instruktora i ciężki oddech. Czy to… trochę przerażające? Muzyka w innych klasach Netflix nie jest dokładnie godna Grammy. To wszystko to zwykły głupi pop. Ale to już coś.

Czytaj więcej: 15 minut ćwiczeń tygodniowo może wydłużyć życie

Dzień 3: W którym rezygnuję z aplikacji Netflix dla mojego nowego ulubionego instruktora.

Jak dotąd jedyne pozytywne doświadczenia mam z trenerką klasy HIT drugiego dnia, która przedstawia się jako „KG” z uroczym nowozelandzkim akcentem, więc jestem zdeterminowana, aby wziąć udział w kolejnych jej zajęciach. Wyszukiwarka Google sugeruje, że KG nazywa się Kirsty Godso.

Okazuje się, że Kirsty ma już 276 000 obserwujących na Instagramie i jest odnoszącą sukcesy sportsmenką Nike. Trenowała m.in. Kaię Gerber i Oliwia Rodrigo. Wyszukuję jej imię w aplikacji Netflix i wyświetlają mi się… wszystkie zajęcia Nike na platformie. Niepomocne. Przeglądam opcje, próbując znaleźć jej twarz, i ostatecznie natknąłem się na inne zajęcia, które prowadzi, 30-minutową lekcję piramidy. Deska kopie mnie w tyłek. Oficjalnie jestem fanem Kirsty. Mogę, ale nie muszę, śledzić ją teraz na Instagramie.

Po przeczytaniu postów Kirsty o jej treningach Nike zaczynam podejrzewać, że Netflix wcale nie tworzy tych treści, a po prostu przesyła już nagrane treningi Nike do swojego serwisu streamingowego. Ściągam aplikację Nike Training Club na swój telefon i oczywiście znajduję dokładnie te same treningi, które są obecnie dostępne w serwisie Netflix oraz setki (może tysiące) innych.

Nie jest tajemnicą: Netflix ujawnia na swoim blogu, że po raz pierwszy Nike Training Club działa na jego platformie. Ale szybkie wyszukiwanie na Twitterze pokazuje, że nie byłem sam w przekonaniu, że Netflix i Nike współpracowały przy opracowywaniu zupełnie nowych treningów.

Okazuje się, że te zajęcia są całkowicie bezpłatne w aplikacji Nike Training Club, która oferuje znacznie lepsze wrażenia. Nike Training Club umożliwia sortowanie i wybieranie treningów według grupy mięśni, czasu, instruktora i nie tylko. Megan ty ogierze. Mówi nawet, które zajęcia mają muzykę, a które nie, w zależności od osobistych preferencji. (Więc to wyjaśnia niesamowicie cichą klasę.)

Na razie porzucam aplikację Netflix, która po prostu nie ma zawężać działań, w których chcesz uczestniczyć, i trzymam się aplikacji Nike Training Club. Dostarcza więcej informacji, oferuje większą różnorodność i może być wyświetlany na ekranie telewizora. Oszczędzam kilka zajęć z Kirsty na później w tym tygodniu.

Czytaj więcej: Jak nawet bardzo krótkie treningi mogą poprawić Twoje zdrowie

Przez następne 24 godziny próbuję dowiedzieć się, dlaczego Netflix i Nike połączyły siły w tym przedsięwzięciu. Motywacja Nike wydaje się oczywista: chcą pokazać swoje zajęcia szerszej publiczności, promować swoją markę i być może sprzedać kilka uroczych gadżetów do ćwiczeń, które instruktorzy noszą w swoich filmach. Wydaje się dziwne, że aplikacja Nike Training Club nie jest markowa na platformie Netflix – instruktorzy nigdy o tym nie wspominają, podobnie jak opisy odcinków. Ale najwyraźniej Netflix nie chce reklamować, że te same zajęcia są dostępne za darmo na innej platformie.

To powiedziawszy, dlaczego Netflix nie umieściłby więcej filmów Nike na swojej platformie, aby ci, którzy chcą opracować codzienną lub cotygodniową rutynę, nadal uczęszczali na nowe zajęcia? Dlaczego nie zmienią interfejsu, aby ułatwić użytkownikom wyszukiwanie i wybieranie? I czy nie mogli przeznaczyć więcej pieniędzy marketingowych na promocję butów platformowych? Użytkownicy często gromadzą się i pozostają na treningu ze względu na ich paraspołeczny związek z guru fitness: Blogerzy fitness TikTokna przykład stworzyli całe marki na swoich zajęciach, dzieląc się szczegółami swojego życia osobistego, prezentując swoje domowe siłownie i kręcąc filmy przedstawiające ich codzienne odżywianie.

Domyślam się, że Netflix używa tych treningów Nike jako balonu próbnego dla przyszłych projektów związanych ze stylem życia. Prawdopodobnie śledzą, ilu użytkowników wchodzi w interakcję z filmem, jak długo i czy trzymają się programu. Łatwo sobie wyobrazić streamera publikującego filmy z przepisami, aby konkurować z nowojorskimi. pewnego razu Kanał Cooking na YouTube, treści edukacyjne konkurujące z MasterClass oraz zajęcia fitness konkurujące z platformą taką jak Apple Fitness+. Są stosunkowo tanie w produkcji, zwłaszcza w porównaniu np., bardzo dziwne rzeczyi filmy z życia należą do najpopularniejszych strumieni w YouTube.

Ale na razie trudno będzie zwabić kogokolwiek z platform takich jak Peloton, Mirror, a nawet YouTube na zajęcia Nike Fitness Netflixa. Platforma Netflix po prostu nie obsługuje rodzaju kuracji, różnorodności i rozmiaru katalogu, które oferują ich konkurenci. Obecni członkowie Netflix mogą uczestniczyć w zajęciach, jeśli wpadną na nie podczas oglądania, ale jeśli usługa przesyłania strumieniowego ma nadzieję wykorzystać swoje treści fitness do przyciągnięcia nowych subskrybentów, będzie musiała zrobić o wiele więcej niż oferowanie czegoś, co ludzie mogą dostać gdzie indziej za darmo.

Więcej treści, które musisz przeczytać od TIME


Pisać Eliana Dokterman w eliana.docterman@time.com.

Leave a Comment